Posted on

Bomba na bombie, czyli fałszywa flaga po polsku?

Jeden z naszych czytelników zwrócił uwagę na ciekawy splot przypadków, które mają miejsce ostatnio w naszym nieszczęśliwym kraju. Otóż, jak grzyby po deszczu, zaczynają wychodzić młodzi adepci sztuk bombowych, niesieni falą buntu, chęci zarobku czy antyfaszyzmu, terroryzują opinię publiczną swoimi działaniami. Działaniami na wskroś amatorskimi, ale co ważniejsze, wydającymi się całkowicie nieprzypadkowymi.

Jaka jest sytuacja w Europie, każdy widzi. Zamieszki we Francji, ogromna przestępczość mniejszości etnicznych na postępowym Zachodzie, odliczanie dni do kolejnych zamachów. Właściwie to dziwię się, że bukmacherzy nie wpadli na pomysł obstawiania gdzie będzie miał miejsce kolejny zamach (czy też operacja fałszywej flagi) oraz ile osób zginie. Myślę, że byłby to bombowy pomysł, choć oczywiście spotkałby się z oskarżeniami o ksenofobię, mowę nienawiści czy faszyzm. Dość żartów, wróćmy do sprawy polskiej.

Ile kojarzycie przez ostatnie kilkanaście lat prób zamachów bombowych w naszym nieszczęśliwym kraju? Takich, które doszły do skutku bądź w świetle reflektorów zostały bohatersko udaremnione? No właśnie. Tymczasem nowy rząd finalizuje prace nad ustawą antyterrorystyczną, która ma nam zapewnić bezpieczeństwo i wyjść naprzeciw zagrożeniom wartości europejskich. Mnie osobiście ta ustawa nie grzeje, wszak służby, zwłaszcza w naszym niezdekomunizowanym kraju, to państwo w państwie. Z pomocą przepisów czy bez, i tak robili co chcieli i jak na razie robią, co chcą. Niemniej ustawę, gdy już zostanie podpisana przez prezydenta, trzeba będzie przeanalizować i idę o zakład, że znajdzie się tam wiele kontrowersyjnych punktów, ograniczających swobody obywatelskie i rozszerzających zakres możliwości działań służb specjalnych. Wszystko w imię naszego bezpieczeństwa oczywiście.

Powodów i wymówek aż nadto, sytuacja w Europie, zbliżający się szczyt NATO czy przede wszystkim Światowe Dni Młodzieży. No własnie, impreza w Krakowie. Zastanawiąjące jest to, że niedoszły zamachowiec z Wrocławia przyznał się, że planował zamach podczas Światowych Dni Młodzieży. Dziwna sprawa, albo gość jest psychiczny, albo buńczuczny, albo… W Warszawie mieliśmy przygotowywany „zamach” na komisariat policji. Zdjęcia rzekomej bomby budzą co prawda śmiech i zażenowanie, ale fakt udało się medialnie odnotować. Budzenie strachu wśród ludzi trwa. Ciężko tych zdarzeń nie łączyć, zbliżające się wydarzenia oraz ustawa antyterroystyczna sugerują, że możemy mieć do czynienia z przygotowanymi prowokacjami służb, mającymi na celu usprawiedliwienie przed opinią publiczną wszelkich działań zmierzających w stronę zapewnienia nam bezpieczeństwa. Tym bardziej idiotyczne, że jak wiadomo, jesteśmy bodaj najbardziej rozbrojonym krajem w Europie, gdzie bandyci mają często więcej praw niż ofiary. Dziękuję za takie bezpieczeństwo, jak tak bardzo zależy im na budowaniu bezpieczeństwa, zaczęliby od sprawnej organizacji służb. Bo gdy słyszę, że Centralne Biuro Antyterrorystyczne ma budżet rzędu 30 mln zł na rok, a Kosiniak-Kamysz jednym ruchem ręki wydaje 50 mln na portal dla bezdomnych, to nóż się w kieszeni otwiera.

Żyjemy w kraju, gdzie każdy problem politycy załatwiają stekiem papierów, bzdur i martwych przepisów. Co zmieni ustawa o uprawnieniach służb, jeżeli wciąż będą one niedofinansowane, przepełnione agenturą, korupcją i własnym interesem? Niewiele, delikatnie mówiąc. Niewiele w zakresie ich profesjonalizacji, za to może być krokiem w przód w inwigilacji i trzymaniu łapy nad obywatelem. Obserwujmy sytuację, sądzę, że dopiero się rozkręca.

 

Komentarze