Trwa mało elegancka pyskówka pomiędzy przedstawicielami rządów Niemiec i Turcji.
Prezydent Erdogan domaga się zezwolenia i akceptacji organizacji na terenie Niemiec wieców wyborczych związanych z kwietniowym referendum konstytucyjnym w Turcji, na których mieliby być obecni tureccy przedstawiciele rządu.
Erdogan porównał obecne działania rządu niemieckiego do obowiązujących w okresie nazistowskim i nazwał je całkowicie antydemokratycznymi. Zarzuca Niemcom, że odbierają tureckim obywatelom zamieszkującym na terenie Niemiec prawo do aktywnego uczestniczenia w życiu ich ojczystego kraju.

 

Zarówno szef klubu parlamentarnego CDU Volker Kauder jak i sekretarz generalny CSU Andreas Scheuer są oburzeni słowami tureckiego prezydenta. “Niesłychana gafa”, “bezczelność” i “brak umiaru” to tylko niektóre z wypowiedzi niemieckich polityków, którzy są zbulwersowani wypowiedziami Erdogana.

 
W Niemczech mieszka 1,4 mln Turków uprawnionych do głosowania. Władze niemieckie odwołały trzy zaplanowane wiece wyborcze, w których miał uczestniczyc m.in. turecki minister gospodarki Nihatem Zeybekci. Najwięcej skrajnych emocji ze strony tureckiej wzbudziło odwołanie wiecu wyborczego w mieście Gaggenau, gdzie władze ratuszu wycofały pozwolenie na wiec z udziałem tureckiego ministra bezpieczeństwa Bekira Bozdaga. Reagując na tą decyzję tureckie MSZ wezwało w trybie pilnym ambasadora Niemiec na rozmowę, a minister bezpieczeństwa odwołał wcześnie zaplanowaną wizytę w Niemczech.

 

Angela Merkel dyplomatycznie umywa ręce. Oświadczyła, że decyzje dotyczące organizowania wieców leżą w gestii władz lokalnych i rząd w Berlinie nie będzie podejmował żadnych działań w tym kierunku.

 

Napięcie związane z tym tematem nieustannie rośnie. Pamiętać należy o trwającym już od pewnego czasu konflikcie niemiecko-tureckim związanym z aresztowanym w Turcji niemieckim korespondentem “Die Welt” Denizem Yucelem, który posiada zarówno tureckie, jak i niemieckie obywatelstwo. Prezydent Erdogan nazwał dziennikarza “niemieckim agentem” sympatyzującym ze zdelegalizowaną w Turcji Partią Pracujących Kurdystanu i nie ma zamiaru podjąć żadnych działań w celu zwolnienia Yucela.

 

Joanna Antonina Milik

źródło: PAP/wpolityce.pl

foto. PAP

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany