Rebekka Kiessling to amerykańska działaczka antyaborcyjna. Na wykładzie pt. „O godności człowieka nienarodzonego” na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim aula zapełniła się po brzegi.

Kiessling została wychowana przez żydowską rodzinę w Detroit. Kiedy miała 18 lat dowiedziała się, że została poczęta w wyniku gwałtu, a żyje tylko dlatego że ówczesne prawo w USA zakazywało aborcji.

Wtedy poczułam, że aborcja mogła dotyczyć także mnie. Zaczęły rozbrzmiewać mi w głowie głosy osób, które mówią, ze są za życiem, z wyjątkiem sytuacji kiedy dziecko zostało poczęte w wyniku gwałtu. Wtedy poczułam, że mówią o mnie, że połowa świata jest przeciwko mnie, że ci ludzie wydają osąd na temat mojego prawa do istnienia” – powiedziała podczas wtorkowego wykładu – „To, że jestem wdzięczna za moje życie, nie znaczy ze jestem zwolenniczką gwałtów. Choć często w trakcie spotkań takich jak to, ludzie mi to sugerują”.

W ostatnich dniach w wyniku protestów nie odbyły się wykłady na Uniwersytecie Warszawskiem i Uniwersytecie Wrocławskim. Jej wykładzie w Lublinie towarzyszył sprzeciw środowisk lewicowych. Po wykładzie doszło do szarpaniny, w której kilku mężczyzn wyrwało działaczom partii Razem transparenty.

Do protestujących odniosła się Kiessling w słowach – „Każdy kto twierdzi, że trzeba mieć prawo wyboru w kwestii przerywania ciąży, to jakby stanął i prosto w oczy powiedział mi: uważam, że twoja matka powinna była ciebie usunąć. To jest przykre. Wiem, że ludzie podchodzą do tego tematu nie nadając mu żadnej twarzy, żadnego wyrazu. Dla wielu to teoretyczna kwestia, o której po trzech minutach mają wyrobione zdanie. Wiem też, że w wielu miejscach w Polsce były protesty, bo niestety ludzie nie chcą, by ten problem zyskał jakąś konkretną twarz.”

źródło: wmeritum.pl
fot. gosc.pl

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany