Najbezpieczniejsza sytuacja jest z pewnością wtedy, gdy naród polski i ukraiński posiadają własne, oddzielne państwa. Niepokój może wzbudzać obecny napływ milionów Ukraińców do Polski.

Jesienią 1917 roku, z inspiracji bolszewickiej Kozacy i ukraińscy chłopi dokonali mordów na polskiej ludności cywilnej. „Wymierzenie dziejowej sprawiedliwości” trwało kilka tygodni i pochłonęło nawet do 2 tysięcy ofiar. Krwawe zbrodnie z lat 1917 i 1918 miały bowiem istotny wpływ na późniejszą politykę władz II RP wobec mniejszości ukraińskiej w Polsce. Zadziałały jak pierwsza kostka domina.

Władze II Rzeczpospolitej, zdając sobie z tego sprawę i mając w pamięci dantejskie sceny z lat 1917-1918, przystąpiły natychmiast do polonizacji Kresów Wschodnich. Najpierw spolonizowano urzędy, usuwając z nich wszystkich, którzy odmawiali składania przysięgi na wierność państwu polskiemu. Zlikwidowano także ukraińskie katedry na uniwersytecie we Lwowie, a studiować mogli jednie ci, którzy odbyli służbę w Wojsku Polskim. W grudniu 1920 roku Sejm przyjął ustawę o nadawaniu na korzystnych warunkach finansowych gospodarstw na Wołyniu zasłużonym żołnierzom i inwalidom wojennym pochodzącym ze środkowej Polski. W sumie liczba Polaków na Wołyniu zwiększyła się dzięki temu z 240 tysięcy w roku 1921 do prawie 340 tysięcy dziesięć lat później.

By nagłośnić „sprawę ukraińską” na arenie międzynarodowej, latem i jesienią 1922 roku Ukraińcy pod bezpośrednim przywództwem Konowalca przeprowadzili akcje terrorystyczną i sabotażową (tzw. pierwsze wystąpienie UWO), obejmującą tereny województw lwowskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego. Podpalono zabudowania gospodarstw i folwarki. Płonęły sterty zboża, podkładano bomby pod posterunki policji, niszczono słupy telegraficzne i linie kolejowe.

Obóz endecji był zwolennikiem „asymilacji narodowej”, czyli stopniowej polonizacji wszystkich mniejszości, szczególnie na wschodzie kraju. Piłsudczycy natomiast pragnęli tzw. asymilacji państwowej, która polegała na budowaniu przyjaznych stosunków pomiędzy Polakami i Ukraińcami w taki sposób, by mniejszości narodowe zamieszkujące terytorium II Rzeczpospolitej zajmowały życzliwe stanowisko wobec polskiej władzy.

W 1924 roku minister Stanisław Grabski zlikwidował szkoły ukraińskojęzyczne i wprowadził szkoły utrakwistyczne (dwujęzyczne), z językiem polskim i ukraińskim. W rezultacie w ciągu kolejnych dwunastu lat liczba ukraińskich szkół spadła z ponad 2500 do niecałych 500. Taka polityka już wtedy spotkała się z ostrą krytyką piłsudczyków.

„Problem” dla ukraińskich nacjonalistów pojawił się wtedy, kiedy władze w Polsce przejęli ludzi usilnie dążący do pojednania polsko-ukraińskiego.

Przewrót majowy w 1926 roku i przejęcie władzy przez Piłsudczyków przyniósł nadzieje na zmianę w relacjach polsko-ukraińskich. Nowy minister spraw wewnętrznych Kazimierz Młodzianowski opracował program asymilacji państwowej, który miał ułatwić zaspokojenie potrzeb gospodarczych i kulturalnych polskim mniejszościom na wschodzie oraz usprawnić działanie administracji samorządowej.

Ukraińscy nacjonaliści pod koniec lat 20. działali przede wszystkim na terenie Małopolski Wschodniej, Wołyń natomiast był początkowo wolny od ich agitacji. Wynikało to z faktu, że ukraiński nacjonalizm powstał i rozwijał się bardzo intensywnie wyłącznie w zaborze austriackim. Władze cesarsko-królewskie chciały wzbudzić antagonizmy pomiędzy polskimi i rusińskimi organizacjami niepodległościowymi i odciągnąć ich uwagę od walki z władzą austrowęgierską.

Widząc zagrożenie dla idei „narodowej rewolucji” młode pokolenie ukraińskich nacjonalistów zawiązało w 1929 roku w Wiedniu Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN).

Na pierwsze akcje nowej organizacji terrorystycznej nie trzeba było długo czekać. Od lipca do listopada 1930 roku członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i wchodzącej w jej skład Ukraińskiej Organizacji Wojskowej przeprowadzili prawie 200 aktów terroru i sabotażu w Małopolsce Wschodniej (tzw. drugie wytępienie UWO). Podobnie jak w roku 1922, ukraińscy nacjonaliści podpalali gospodarstwa Polaków i „ugodowych” Ukraińców. Płonęły stosy siana, napadano na siedziby poczty, posterunki policji, rozkręcano tory kolejowe. Druga akcja sabotażowa sprawiła, że ówczesny premier Józef Piłsudski rozkazał siłą przywrócić spokój, tak jednak, by uniknąć rozlewu krwi.

Tego rodzaju przekonywanie o „sile państwa polskiego” objęło 450 ukraińskich wsi i doskonale wpisało się w retorykę represyjnej polityki II Rzeczpospolitej wobec mniejszości ukraińskiej.

W 1931 roku ministrem spraw wewnętrznych został płk Bronisław Pieracki. Nowy minister natychmiast podjął próbę rozładowania napięcia w Małopolsce Wschodniej poprzez wykonanie gestów dobrej woli w kierunku ukraińskiej społeczności (m.in. dopuszczono Ukraińców do stanowisk w administracji).

Pomimo burzliwego okresu w relacjach polsko-ukraińskich wydawało się, że polityka ministra Pierackiego może ponownie złagodzić wzajemne antagonizmy. Niestety i tym razem OUN postanowiła zapobiec takiemu scenariuszowi. 15 czerwca 1934 roku działacz nacjonalistyczny Hryhorij Maciejko trzykrotnie postrzelił Pierackiego w tył głowy na ulicy Foksal w Warszawie.

Bezpośrednim następstwem zabójstwa ministra Pierackiego było aresztowanie wszystkich przywódców OUN. Piłsudski wydał rozkaz utworzenia Miejsca Odosobnienia w Berezie Kartuskiej.

Przywódców OUN, w tym Stepana Bandere i Romana Szuchewycza postawiono przed sądem. Wyrok dla przywódców ukraińskiego „podziemia” mógł być tylko jeden: podwójna kara śmierci.

W tym samym czasie do ukraińskich parlamentarzystów dotarła informacja o Wielkim Głodzie jaki władza sowiecka zgotowała Ukraińcom po drugiej stronie Zbruczu. Ukraińcy zrozumieli, że obecnie to Związek Sowiecki a nie Rzeczpospolita jest największym zagrożeniem dla ich narodu, zaś parlamentarzyści ukraińscy zawarli w 1935 roku ugodę z polskimi władzami.

Owładnięty nienawiścią i obłąkańczą ideologią Bandera stworzył w 1940 roku frakcje OUN, która była bezpośrednio odpowiedzialna za zbrodnię ludobójstwa dokonaną przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej.

Po śmierci Piłsudskiego elity władzy, kierując się względami bezpieczeństwa państwa, zaczęły przychylniejszym okiem patrzeć na projekt asymilacji narodowej, przejmując częściowo program endecji.

W 1938 roku polskie władze przeprowadziły akcje polonizacyjno-rewindykacyjną, w ramach której zniszczono 138 „niepotrzebnych” cerkwi i kaplic prawosławnych na Lubelszczyźnie.

Dwadzieścia lat II Rzeczpospolitej nie przyniosły polsko-ukraińskiego pojednania, a stale wypominane przez OUN antagonizmy dały o sobie znać w latach późniejszych. W II wojnę światową Polska wchodziła posiadając trzech wrogów. Dwa jawne totalitaryzmy i jeden ukryty w podziemiu, który swoje brutalne oblicze pokazał w roku 1943.

Musimy zdawać sobie sprawę jaką społecznością byli Ukraińcy na Wołyniu. Dla nich modernizacja państwa i nadrabianie cywilizacyjnych opóźnień na Wołyniu przez wojewodę Józewskiego było całkiem niezrozumiałe i niepotrzebne. Nie korzystali oni z utwardzanych dróg, nie używali  energii elektrycznej, nie widzieli konieczności obowiązkowych szczepień ani wprowadzania przepisów sanitarnych.

Na uwagę zasługuje fakt, że Ukraińcy nie dokonali masowego mordu na Rosjanach, pomimo tego, że krzywdy wyrządzone im przez władze sowiecką były niewspółmiernie większe od tych, których doznali w II RP. Władza sowiecka natychmiast likwidowała w zarodku wszelkie próby tworzenia się organizacji niepodległościowych czy nacjonalistycznych. II Rzeczpospolita podjęła próby realizacji dwóch doktryn politycznych – asymilacji państwowej i narodowej. Z perspektywy czasu można stwierdzić, że obie poniosły klęskę.

 

źródło: Tomasz Turejko / jagiellonski24.pl
fot. bliskopolski.pl

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany