Jak poinformował niemiecki “Bild” zasilanie zostało włączone na maksa.

 

„Bild” powołuje się na rządowy dokument, z którego wynika, że w latach 2015 i 2016 ponad 431 tys. Syryjczyków złożyło w Niemczech wniosek o azyl, z czego 267,5 tys. miałoby prawo do sprowadzenia do tego kraju swoich bliskich.

 

Syryjczycy są najliczniejszą grupą uchodźców, którzy przebywając w Niemczech ubiegają się o azyl. Czynią to w ramach rządowego tzw. programu ochrony uzupełniającej. Oznacza to ni mniej ni więcej, jak zezwolenie uchodźcom na sprowadzanie rodzin. Tymże Syryjczykom najczęściej udaje się skorzystać z ochrony uzupełniającej i otrzymują oni prawo pobytu w Niemczech na rok z możliwością przedłużenia, o ile nie wydarzy się nic niezgodnego z prawem.

 

Co to w skrócie oznacza? Otóż jeśli skromnie się założy , że z programu ochrony uzupełniającej skorzysta choćby połowa uchodźców, tj. 140 tys. ludzi i sprowadzą oni do Niemiec tylko dodatkowe 4 osoby ze swojej najbliższej rodziny, to w ciągu najbliższego roku liczba ta dojdzie do  560 tys dusz.  Ponad pół miliona. Co za tym idzie te dodatkowe osoby będą objęte programem socjalnym, medycznym etc etc. Aż trudno przeliczyć, o jakich kwotach mówimy.

 

Ale przecież nie tylko o pieniądze tu chodzi….

 

Odwiedziłam niedawno niewielki, acz sympatyczny sklep ze starociami w małym miasteczku w Nadrenii Westfalii. Jeszcze przed rokiem był to jeden z moich ulubionych sklepów, bo nie dość, że oferowane rzeczy były w bardzo dobrych cenach i można było upolować okazję, to jeszcze trafiały się antykwaryczne perełki. Ech…to już historia.

 

Sklep pełen ludzi, z czego może cztery osoby białej rasy. Tłum ciemnoskóry kotłował się okrutnie, przepychał, poszturchiwał, krzyczał. Wszędzie biegały rozwrzeszczane dzieci, nad którymi nikt nie sprawował kontroli. Młode, zmęczone kobiety w szczelnie otulających głowę chustach ładowały do kartonów chyba wszystko, co wpadło im w ręce. Mężowie bacznie się temu przyglądali, podpierając się rękami pod boki, wydając krótkie, szczekliwe komendy w kierunku swoich kobiet. I wszechobecny smród….smród brudu, potu, smród biedy i strachu……

 

Kobiety potem taszczyły te wypełnione po brzegi kartony po stromych schodach, grzecznie przepuszczając swojego pana i władcę przodem. Potem ładowały te kartony na dwukołowe wózeczki i z mozołem ciągnęły, nadzorowane przez mężów i teściów.

 

 

 Przyszły mi wtedy na myśl filmy pokazujące powojenny exodus….tyle, że dzisiejsze sceny nic a nic wspólnego z powojennym exodusem wspólnego nie mają.
Tak jest dziś. Co będzie jutro? Pojutrze, za rok? Gdy liczba ciemnolicych gości wzrośnie wielokrotnie.
Nasza Ojczyzna ma szansę pozostać oazą spokoju pośród europejsko-muzułmańskich landów.
Nie zaprzepaśćmy tej szansy.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany