O katastrofie smoleńskiej napisano już chyba wszystko. I nie można oprzeć się wrażeniu, że wszyscy wszystko wiedzą.

 

Nie brakuje ekspertów różnej maści, każdy Polak ma swoją teorię, mniej lub bardziej realną.
Najgorszy jednak jest fakt, iż spór wokół tej katastrofy bardzo boleśnie i bardzo głęboko podzielił nasz naród.

 

 

Przez 7 lat skaczemy sobie do gardeł jak rozwścieczone wilki. Nie dajemy sobie nic powiedzieć. Każdy z nas ma swoją rację, niepodważalną, nie dopuszczającą nawet najmniejszej korekty spojrzenia.

 

Spójrz jednak Janku Kowalski / bez personalnej wycieczki do jakiegokolwiek Janka Kowalskiego ! / na całą tą sprawę z perspektywy własnego podwórka. Wczuj się przez chwilkę w rolę syna człowieka, który  stracił swoje życie na bagnistej smoleńskiej ziemi. Wyobraź sobie, że 10 kwietnia 2010 roku,  w zaciszu swojego mieszkania włączasz telewizor i dowiadujesz się, że ktoś, kogo kochasz, kto był ci bliski właśnie zginął…..co czujesz Janku ???   Przez chwilę nie dowierzasz. Potem chwytasz kluczyki od samochodu, pędzisz na oślep przed siebie w bezbrzeżnym bólu i wyjesz, jak skopany pies…. Twoja karuzela zaczyna się kręcić jak oszalała. Rozpacz przemieszana z wściekłością. Wszędzie szukasz choćby szczątkowych odpowiedzi. Jak to było możliwe? Przecież lecieli z najważniejszą osobą w Polsce, przecież najlepsi piloci, przecież…przecież…przecież…..

 

Czekałeś Janku przez pierwsze dni otulony mgłą bólu, złości, irracjonalnej nadziei, że obudzisz się i wszystko okaże się tylko snem. Przebudzenie jednak nie nadchodziło. Nadchodziło jednak coś, czego w tamtym czasie nie umiałeś nazwać. Zdziwienie wymieszane z niedowierzaniem. Bo to, z czym musiałeś się zmierzyć, oprócz bólu i rozpaczy nijak nie mogło pomieścić się w twojej obolałej głowie.

 

Słuchałeś Janku patetycznych przemów ówczesnych przywódców. Ufałeś, bo zaufanie było jedyną pozytywną emocją, jaka wtedy ci pozostała. Wierzyłeś, że cały ceremoniał identyfikacji, pochówku będzie dopełniony z najwyższą dbałością. Wszak tam był  twój ojciec. Inni ojcowie, matki, dzieci. Wierzyłeś – bo nie sposób było nie wierzyć – że śledztwo, dochodzenie i cała procedura z tym związana odbędzie się w najdokładniejszy z możliwych znanych sposobów.

 

Co działo się dalej, każdy z nas wie. Niezależnie od tego, jakie mamy spojrzenie na katastrofę smoleńską, jednego nikt nie zaprzeczy. To, co nadeszło to już nie tylko spirala nienawiści.  To zło w czystej postaci. Jak czarny diament, rozłupany na miliony cząsteczek wżerający się w umysły naszego narodu,  nienawiść podsycana z każdej strony.

 

Nie chcę analizować prawdopodobnych przyczyn wypadku, bo wiedza, jaką posiadam w tym temacie jest szczątkowa i nie mam do takich dywagacji najmniejszego prawa.  Chcę dotknąć emocji, bo to one nas dzielą, one w tym wypadku  powodują wzrastanie nienawiści, pogardy i tego wszystkiego, co stawia takiego człowieka na samym końcu łańcucha pokarmowego.

 

Identyfikuję się z Jankiem Kowalskim, bo – jak każdy z nas – mam uczucia i potrafię postawić się na jego miejscu. Gdybym ta tragedia dotknęła mojej rodziny –  do końca moich dni dochodziłabym PRAWDY.  Widząc, jakich zaniedbań się dopuszczono po katastrofie, mając świadomość lekceważenia dowodów, wraku samolotu, brak szacunku do ciał tych, którzy zginęli – nie ustałabym ani na moment, by drążyć temat,  by domagać się wyjaśnienia.

 

Tam zginęli ludzie. Nie koty, nie psy, nie białe myszki, ale ludzie. Każdy z nich miał prawo do godnego pochówku, a każda rodzina do rzetelnego wyjaśnienia. To czym karmiono nas przez ponad 5 lat po katastrofie jest doskonałym przykładem stwierdzenia, że kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą. Kłamstwem były bajki o rzetelnych sekcjach zwłok, o dbałości o miejsce katastrofy….było również wiele, wiele innych kłamstw. Pozostaje pytanie – dlaczego?

 

Niezależnie od tego, co naprawdę wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku – postawmy się na chwilę na miejscu rodzin. Pomyślmy przez chwilę o tym, że podsycanie i pielęgnowanie nienawiści w końcu i tak uderza najbardziej tego, który tą nienawiścią się karmi.

 

Zachęcam do zapoznania się z poniższym materiałem video. Bez zbędnych emocji. Kawałek prawdy.

 

 

 

 

fot. besty.pl

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany